Thursday, September 24, 2015

Aga i Szczepan pojechali w góry. Też mi się chce jechać. 
Ale one podobno znikają. 
Kiedyś to było takie jasne: jadę w góry i one tam będą, trochę niedostępne, raczej puste, dzikie. Ostatnio widziałam zdjęcia pokazujące nowe górskie rozwiązanie - wielkie schody na najwyższy szczyt Bieszczad - Tarnicę. Rozwiązanie ciekawe na miarę stawiania krzyży na każdej wyższej górce Beskidu Niskiego. Tylko schody to nie decyzja jakiegoś lokalnego proboszcza i grupy jego bogobojnych fanek, a władz Parku Narodowego, które chyba powinny rozumieć ideę chodzenia po górskich szlakach.
Wygląda na to, że znika turystyka górska w formie, jaką pamiętam od zawsze, kiedy w Beskidzie Niskim było jeszcze bardzo niewielu turystów, dlatego też to pasmo było mało komercyjne i wolne od różnego rodzaju abstrakcyjnych, albo razcej absurdalnych udogodnień dla odwiedzających. Jeszcze chwile taki Beskid Niski jest. Jak długo jeszcze, zobaczymy...














Wednesday, May 27, 2015

Krótki wypad wakacyjny do 'so called’ niebezpiecznego kraju, jakim jest Brazylia sprawił, że zabraliśmy z sobą małe nierzucające się w oczy analogowe aparaty. Żadnej kamery ani dużej lustrzanki. Oprócz okazjonalnego używania pentaxa niewiele zdjęć robiłam w ciągu ostatniego roku na negatywie. Zapomniałam o fanie, który towarzyszył oddawaniu rolek do labu, o tym, że cały wyjazd robisz zdjęcia i nie wiesz, co się udało i jak to wyjdzie. Element czekania czyli trochę cierpliwości, a później zaskoczenia, gdy oglądasz zeskanowane zdjęcia to coś fajnego, czego cyfra całkowicie pozbawiła współczesną fotografię.
Tak więc negative rulezzz.